Mroczny Rycerz Było wiele filmów o Batmanie, ale to Mroczny Rycerz stoi na ich podium. Wszystko dzięki kompletnej zmianie koncepcji opowieści o człowieku nietoperzu. Film zyskał o wiele gęściejszą mroczność, bohaterowie zostali jeszcze bardziej przedstawieni od strony psychologicznej - tutaj Batman ma problemy moralne - czy Gotham, zwykłe miasto potrzebuje takiego niezwykłego bohatera jakim jest właśnie Bruce Wayne. I jest jeszcze jedna osoba, która w tym filmie zasługuje na prawdziwe brawa. Jest nim zdecydowanie Joker, którego zagrał obecnie nieżyjący już Heath Leadger. Został pośmiertnie nagrodzony Oscarem i to słusznie. Pierwszy raz pokazano Jokera w pierwszej części Batmana - tam Joker chciał być dowcipny, sypał żartami. Tutaj jest nie tylko śmiertelnie poważny, ale zagrany o wiele bardziej profesjonalnie. Joker w "Mrocznym Rycerzu" intryguje, budzi pytania, przeraża, rozbraja szczerością w opowiadaniu swoich motywów i wymyślaniu na poczekaniu historyjek ze swojego życia. Najpierw je opowiada z nerwowym tikiem, a potem się z nich śmieje. Jest okropny i tak prawdziwy, że naprawdę przeraża. Ciężko trafić za nim. Prawda w sumie jest taka, że Joker kompletnie kradnie film Batmanowi.